Zaznaczę od razu, że postępowanie wobec moich wskazówek wcale nie gwarantuje sukcesu i "życia długo i szczęśliwie". Jest to raczej zbiór porad uniwersalnych, ale nie cementujących w żaden sposób związku do grobowej deski. Tak się jakoś złożyło, że Sonię poznałem w zeszłym roku podczas wielkiego kryzysu w moim poprzednim związku. Odległość między mną a moją poprzednią partnerką nie była nie wiadomo jak wielka, z Ostródy do Gdańska jest ledwie od 3 do 4 godzin pociągiem (uwzględniając opóźnienia). Z jednej relacji na odległość wpadłem więc w drugą, moi drodzy z Ostródy do Jeleniej Góry jest blisko 557 kilometrów co równa się z jedenastogodzinną podróżą często jedynie na kilka dni.
Mitem jest, że związek na odległość skazany jest z góry na porażkę. Ludzie pochodzący z różnych krajów, wyznający różne religie, mający inny kolor skóry i mówiący obcymi dla siebie językami są w stanie związać się na całe życie. Najważniejsza jest cierpliwość i upór. Problem w tym, że młodzi żyjący w dzisiejszych czasach często nie potrafią być stali w uczuciach mając partnera/partnerkę pod samym nosem. A co dopiero "żyć" z kimś na odległość? Pokusy czyhają na imprezach, wśród znajomych i tak dalej i tak dalej. Związek na odległość opierać się więc musi na maksymalnym zaufaniu i komunikacji. Jeśli na tym polu pojawiają się zgrzyty to prędzej czy później się to wszystko porozłazi. Pozwólcie więc, że podpowiem czego nauczyłem się metodami prób i błędów. Finał moich rozważań być może Was zaskoczy, no ale nie uprzedzajmy faktów.
STANLEYA KILKA RAD JAK NIE ZWARIOWAĆ W ZWIĄZKU NA ODLEGŁOŚĆ.
1.PISZCIE DO SIEBIE I DZWOŃCIE. Proste. Najważniejszy jest stały kontakt. A pisać można przecież nie tylko SMS-y ale i wiadomości na FB, a to przecież nic nie kosztuje. Grunt by robić to regularnie i nie na siłę. Wiadomo, że człowiek może być zajęty albo zmęczony, nie ma co ściemniać, że jest inaczej i odpisywać z łaski. To samo z rozmowami przez telefon. Jeśli w związku jest miłość, przyjaźń i zaufanie to i zrozumienie się pojawia. Jeśli chcecie uniknąć niezręcznego "Nie chcesz ze mną rozmawiać/pisać?" to po prostu bądźcie szczerzy. Powiedzenie wprost, że się pada na ryj nie zirytuje przecież drugiej połówki.
