Frustracja w naszym kraju sięgnęła zenitu. Internetowa nienawiść wylewa się ze wszystkich zakątków i we wszystkich kierunkach. Nikt nie jest bezpieczny, radykalni wyznawcy takich czy innych poglądów mieszają z błotem tych, którzy myślą inaczej niż oni. Być za czymś to być przeciw czemuś. W naszym kraju nie da się iść prosto bo zawsze ktoś zarzuci, że nie opowiedzenie się po żadnej ze stron jest aktem ignorancji i obojętności. Mówi się, że nie ma niczego gorszego od obojętności, bo to ona sprawia, że spór gaśnie i znika w otchłani niepamięci. I co tu tak właściwie zrobić? Uciekniesz za granicę, to powiedzą, żeś nie patriota tylko dezerter, opowiesz się za patriotyzmem i będziesz głosić żeś dumny z kraju to Ci zarzucą nacjonalizm, rasizm, skrajne coś, coś tam i tak dalej. Jesteś po prawicy to znaczy, że depczesz lewaków, jesteś po prawicy to znaczy, że kochasz Korwina i jesteś pryszczatym kucem. Chcesz się ulokować po bezpiecznym środku to od tchórza wyzwą. Zawsze wyzwą, bo zawsze znajdzie się ktoś z zadrą w dupie co dorzuci swoje trzy grosze zamiast dbać o własny interes. Dlaczego ludzie wpierdalają się w życie innych? Ano dlatego, że "ja na Twoim miejscu zrobiłbym co innego" (ale nie mam takiej możliwości, bo nie mam wtyków, możliwości etc.). Ludziom żal dupę ściska, że są bezsilni, a Ci wyżej podejmują takie a nie inne decyzje. A potem piętnują to w internecie, bo anonimowość, bo w kupie siła, bo i tak mi nic nie zrobisz.
